robótki ręczne... czy też hobby... czy sposób na życie... czy też ot, tak sobie... kontakt: coto.patchwork@gmail.com
piątek, 20 listopada 2009

Podusia w kocurki. Kocurkami już się chwaliłam niedawno. Teraz już kotki w użyciu!

I moje bardzo krzywe pikowanki. Nie wiem, jak się nauczyć tego szycia? Ponoć trzeba bardzo dużo trenować...

 

Niestety nie mogę sobie dokupić "wędrującej" stopki, bo ponoć mój łucznik jest już za stary - tak powiedział PAN W SERWISIE. Na tej zwykłej jakoś tak zakrętaski mi nie wychodzą.

No nic, będę dalej zbierać na bardziej nowoczesną machinę.

środa, 18 listopada 2009

Mały tutek.

Na początku przepraszam za jakość zdjęć - po ciemku nie wychodzą tak, jak by się chciało... I momentami wyłączałam lampę, żeby chociaż troszkę uchwycić te szczegóły, które są dosyć istotne...

Do zrobienia całych plecków poduszki potrzebujemy: kawałek tkaniny o wymiarach - szerokość taka sama jak "przodu" poduszki a długość - ciut większa! Oraz zamek. Zamek nie może być długi jak cała szerokość poduchy - lepiej użyć krótszy zamek. Zamek nie musi być idealnie dobrany do koloru tkaniny, ponieważ będzie i tak cały przykryty klapką. To zaczynamy!

Tkaninę dzielimy na dwie części: dłuższą i krótszą.

 

 

 

Do zamka doszywamy kilka centymetrów tkaniny pomocniczej - z obu końców.

Przyszywamy teraz zamek do obu części - góry i dołu. Układamy go w miarę symetrycznie na środku szerokości. Szyjemy normalnie, razem z tymi pomocniczymi tkaninkami.

Na prawej stronie wygląda to tak:

Teraz stębnujemy na prawej stronie, ale tylko dolny pas "plecków" poduszki.

Teraz kładziemy całe plecki na przykład przy linijce (można też przymierzyć do "przodu" poduchy) i zaginamy cały nadmiar materiału ale z części górnej (tej dłuższej)! W ten sposób "przykrywa" nam się cały zamek.

Staramy się ten zakład ładnie przyszpilować.

 

 

Stębnujemy teraz na prawej stronie górną część zamka oraz robimy takie prostokąciki przy bokach (to nam zasłoni całkowicie naszą pomocniczą tkaninkę).

I mamy już gotowe plecki!

 

W razie jakichkolwiek niejasności - proszę pytać!

I dziękuję za uwagę!

Od Sabinki:

 

Od Grażynki:

 

Dziękuję Wam bardzo! Nie wiem, czym sobie zasłużyłam.... Te moje prace są takie... zwykłe i banalne....

Chciałabym tymi nagrodami i Was obdarować! I wszystkie znajome i nieznajome blogowiczki! Dzięki Wam wiele się nauczyłam z dziedziny robótek ręcznych - wszystkich kategorii!!!!

Dziękuję serdecznie, że jesteście!

 

 

niedziela, 15 listopada 2009

... rozpocząć przygotowania do świąt. I tak, jak zawsze, nie zrobię nawet połowy zaplanowanych drobiazgów, ozdóbek, serwetek. Nie mówiąc już o własnoręcznie zrobionych prezentach...

Będzie jak zawsze - chęci wielkie, pomysłów milion - a z wykonaniem problem....

Ale żeby aż tak samej siebie nie straszyć - to się pochwalę zrobioną już makatką! Jest to kalendarz adwentowy. Dla dzieci. Moje co prawda już nastolatki - ale na świąteczne szaleństwa nikt nie jest za stary! Więc.... bawmy się!

 

 

 

 

 

 

Kalendarz jest uszyty ze specjalnego panelu, kupionego tutaj.  Ale górny pas i inne zawieszki - to już moja "twórczość"  własna...

Powiem szczerze, że kalendarz już wisi w pokoju dziennym! A dzieci i mąż pytają się, kiedy w końcu powrzucam tam cukierki! Ach, te łasuchy...

środa, 11 listopada 2009

Wielką radość sprawiła mi niespodziewana przesyłka, którą niedawno otrzymałam od Gazyni!

A w niej - same ślicznotki!!!!

 

Z tych środkowych kotków już wiem co zrobię. Reszta jeszcze musi troszkę poczekać! Ale tkaninki są przecudowne!  Miło jest otrzymywać takie prezenty!!!!

Z pomocą córci uszyłam MISIA Z KRZYWĄ NÓŻKĄ. To córka wycinała formy z tkaniny i ona wybierała kolory materiałów. Mamie nie pozostało już nic innego, jak pozszywać to razem do kupy!

 

Hi, hi! Miałyśmy jeszcze jedną POMOCNICĘ!!!!

A przy okazji widać, jaki robię bałagan w trakcie szycia.... Ale cóż... dla mnie szycie to jest jak wielka bitwa na froncie!!! :-)

 

wtorek, 10 listopada 2009

Tym razem u Joani!

Wspaniały komplecik do wygrania! Bardzo elegancki, wytworny... Właśnie ARYSTOKRATYCZNY!!!

sobota, 07 listopada 2009

Szyłam ją chyba ze trzy tygodnie... A może i dłużej... ;-)

Tak teraz ciemno i szaro. Z pracy człowiek wraca nie tyle zmęczony, co znużony. A potem obowiązki domowe i zanim siądzie się do maszyny - to już trzeba iść spać.

Tkanina w nutki była przez chwilę w sklepie u Robinka a ja dostałam kawałeczek dzięki uprzejmości Gazyni! Widzicie, ile osób brało udział w tej produkcji?!

Ale dość już gadania. Teraz fotki!

Przód:

 

I tył:

 

czwartek, 29 października 2009

Zrobiłam ponadplanowe skarpetki. Dla synka. Rozmiar... hmmm.... 43!  Te pierwsze są wykonane z akrylów - żeby nie gryzły w stopy.

A drugie to pomieszana wełna z wełenką skarpetkową! Ta skarpetkowa jest bardzo cieniusia i dlatego połączyłam ją z inną. Przez to kolory wyszły rozbielone, pastelowe.

 

A tu mieszanina:

 

A teraz jestem ciekawa, czy to widać, że to dziewczęce stopy występowały w roli modela?

 

piątek, 23 października 2009

Od jakiegoś czasu otrzymuję wspaniałe nagrody i wyróżnienia blogowe. Za które bardzo serdecznie dziękuję!  Nazbierało mi się ich kilka - i już nie wypada mi je przetrzymywać tylko dla siebie! Już czas puścić je dalej w świat!  Kłopot tylko miałam z wstawieniem ich u siebie. I to nie w zwykłym tekście. Chciałam je sobie pięknie poustawiać z boczku... Próbowałam, próbowałam i próbowałam. Nie udało się! A czas ucieka! Dalej nie będę już próbować. Może kiedyś mnie coś oświeci i nauczę się to w końcu robić!

Od Patchworld, od Gazyni :

Przypisane mu są  takie oto zasady:

1. Opublikuj znaczek na swoim blogu, z komentarzem zachęcającym i linkiem do osoby, od której go otrzymałeś

2. Przekaż go do 10 osób, z prośbą o opublikowaniu zasad

3. Osoby, które odbiorą znaczek proszone są o zostawienie komentarza

Wyróżnienia przekazuję dalej:

-wszystkim nam, troszkę zakręconym robótkomaniaczkom!-

- Wiolinkowo -

- W miękkich kapciach -

- Szmatka Łatka -

- Robótki z Myszką -

- Moje pasje -

- Kuchenne zapiski -

 

Tym razem piękna lala do wygrania!

Szyta własnoręcznie przez autorkę bloga! Te lale mają cudowne sukienki! Aż by się chciało być taką lalą i mieć te fantastyczne stroje!!! Lećcie do Kasmatki po taką lalę! :-)

 

 

poniedziałek, 19 października 2009

Pod talerzyki!

Wyszły troszkę śmiesznie - niskie i szerokie. Jak śledzie ;-).  Użyłam samych cudownych szmatek od Robinka  i tak się bałam je ciąć, że wyszły bardzo mało patchworkowe!  A tkaniny są takie cudne same w sobie...

I nawet przeprosiłam się z moim starym łucznikiem, bo dał radę ładnie popikować! Aż niewiarygodne!

 

Pikowałam takim wzorem swobodnym - co przy moich zdolnościach jest wspaniałym ułatwieniem. I na dodatek podoba mi się takie pikowanie (wynalazłam je w książce o patchworku!). 

Mam nadzieję, że jeszcze troszkę i już nabiorę wprawy w patchworkowaniu.

Pozdrawiam czytelniczki i czytelników! :-)

sobota, 17 października 2009

Oto i drugie serduszko! Dotarło już do obdarowanej. Podobało się, co mnie bardzo cieszy!

 

wtorek, 13 października 2009

Malusie!

Dzięki kursikowi w Szmatce Łatce uszyłam malusie serduszko na prezent.  Dla Jadwisi na imieniny.

Druga strona:

Do środka dałam lawendę. Odrobinę.

Jeszcze jedne małe skarpetki. Rozmiar około 12 cm.

Według mojej średniej= dwie pary skarpetek na rok - to już powinnam zakończyć sezon skarpetkowy!

I jeszcze jedno serduszko. Ale nie mogę go chwilowo pokazać. Obdarowana jeszcze go nie widziała... jeszcze gdzieś jedzie....

niedziela, 04 października 2009

Skarpety!

Pierwszy raz w życiu zrobiłam dla siebie!!! A stopy zawsze mi marzną.... jakby były lodem obłożone!  Teraz będzie mi cieplutko!

 

 

Hmmm.... Muszę pomyśleć o jakimś fajnym pomyśle na wyeksponowanie skarpet...

Potrzebne nam będą materiały:

  1. duuuuuużo kuleczek ze styropianu
  2. mocna tkanina - ja użyłam bawełny z czymś, trochę to wygląda jak brezent
  3. mocne nici - użyłam ariadny tytan
  4. porządne i mocne igły do maszyny! - mogą być te do szycia jeansu.

Kuleczki ze styropianu kupiłam w hurtowni budowlanej przy zakładzie produkującym ocieplenia styropianowe. Niestety jedyną miarką sprzedawanego u nich granulatu były woreczki po 10 kilogramów!  Oto ten woreczek:

Na jedną pufę potrzeba nam będzie około 2 kg takiego granulatu. Kupując z różnych stron internetowych wychodzi drogo... Widziałam, że woreczek 60 litrowy kosztuje ok. 12 zł a nam potrzebne będzie minimum 5 takich woreczków - jak nie więcej.

Szablon wykombinowałam sama.  Wysokość 115 cm a najszersze miejsce ma 70 cm. Wycięłam cztery takie części z materiału i pozszywałam je bokami. U góry, przy tym wąziutkim tuneliku doszyłam małe kółko tkaniny a na dole duże. Kółka szyłam już na "oko".

Przy czym dużego kółka nie doszywałam do końca. Przez tą szparę wrzucaliśmy kuleczki...

To byla mała wpadka... Na szczęście odkurzacz poradził sobie z taką katastrofą!  Wsypkę wypełniamy granulatem do połowy ewentualnie do 3/4 wysokości. Im więcej wsypiemy kulek, tym twardsza będzie pufa!

W trakcie zszywania dodałam jeszcze troczki, żeby potem wierzchnie opakowanie przywiązać do reszty. Nie jest to konieczne. Tak wygląda na wysokość gotowa pufka:

Tak wygląda w trakcie jej używania:

A tutaj już z uszytym pokrowcem. Pokrowiec ma na dole wszyty zamek do pościeli ( z płaskim suwaczkiem) żeby można było zdejmować do prania.

I to już wszystko. Życzę miłej pracy! :-)

Tutek wyszedł troszkę szaro - to chyba z powodu "szarych" tkanin użytych do uszycia....

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Zegar

Robin's Patchwork