robótki ręczne... czy też hobby... czy sposób na życie... czy też ot, tak sobie... kontakt: coto.patchwork@gmail.com
niedziela, 27 września 2009

Mam straszne zaległości w pisaniu tutaj. Spróbuję może w najbliższych dniach troszkę nadgonić.

Z wielkim i miłym zaskoczeniem zauważyłam też, że jednak Ktoś tutaj zagląda! Przepraszam, że nie odpowiadałam na wszystkie Wasze prośby czy pytania. Teraz już postanawiam się poprawić...

Zrobię tutorialka, jak uszyć pufę. Zdjęcia gdzieś mam. Tylko proszę o cierpliwość ( rodzina też się czasem domaga mojej obecności ;-) ).

Teraz torebka, też uszyta już jakiś czas temu.

Taki piękny suwak kupiła mi córcia w zwykłej pasmanterii. Strasznie mi się spodobał! Sam w sobie! Ale co z takiego olbrzyma zrobić???? Dumałam i dumałam...

Wyszło to:

Torba jest olbrzymia! Dlatego nawet zrobiłam zdjęcie z normalnym, dużym segregatorem... W środku nie robiłam tym razem kieszonek. Jest tylko ta jedna na wierzchu, czerwona.

niedziela, 20 września 2009

Szmatka Łatka zaprasza do super zabawy!

Cudne tkaninki do wygrania!

 

12:30, rysanka
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 września 2009

To zrobione na życzenie torebki. Koleżanka podrzuciła troszkę tkaninek i chciała takie, jak ta "fioletowa". Cóż było robić.... :-)

Szkoda tylko, że lato już się skończyło, bo ta kwiatowa bardzo pasuje do beztroskich wakacji!

 

W kwiatowej kieszonki wymyśliłam z gumką, żeby wszystkie skarby się z nich nie wysypywały. Jednak troszkę chyba niedopracowałam tego pomysłu.... Z dugiej strony oczywiście jest kieszonka z zameczkiem - na "ważniejsze" skarby!

I niebieska:

W niebieskiej za to kieszonki wykończyłam ozdobną pasmanterią. Chyba wygląda to dobrze. A na pewno spełnia swoją funkcję usztywniając brzeg kieszonek. Z drugiej strony oczywiście kieszonka z zameczkiem!

 

I niestety zapomniałam zrobić zdjęcia "na ludziu" i trudno jest je teraz porównać do czegoś... Ale są dosyć spore. Wejdzie w nie kilka książek i cały ten "babski majdan".

niedziela, 13 września 2009

 Wygląda tak:

 

A jest troszeczkę umorusany... bo uczył się samodzielnego jedzenia karmy dla kociąt w sosiku! :-)

Jest to już trzeci koteczek na wychowaniu w tym roku.... Śliczniutki! Mam wielką ochotę zostawić go sobie... Strasznie się już zakochałam w tym kocim maleństwie. Ale... jak tak dalej pójdzie, to w domu zabraknie miejsca dla nas.... A szkoda!

 

środa, 19 sierpnia 2009

Miała być mała saszetka na lawendę suszoną. Wyszła troszkę za duża. Teraz to już chyba będzie na całe kostki mydła albo zapas wacików....

 

I tak wygląda od spodu:

czwartek, 13 sierpnia 2009

Kiciuś otworzył oczka!!!

Już kilka dni temu, ale nie chciał pokazać ich do zdjęcia... Trzeba było troszkę "polować" na te oczęta. I jakie śmieszne minki robi!

 

czwartek, 06 sierpnia 2009

Uszyłam moim dzieciom pufy-worki. Sako.

Jest wsypa, w środku kulki styropianowe.

A na to poszewka. Żeby można było zdjąć i wyprać. Co przy młodzieży i tak licznej zwierzynie domowej nie jest bez znaczenia....

 

 

Dla córki wyszła krówkowa kompozycja!

 

 U góry wszyta jest rączka, żeby można było łatwo przenosić.

 A na dole zamek. Taki do pościeli z płaskim plastikowym suwaczkiem.

 

Dla syna poszewki jeszcze nie uszyłam. Nie mogę znaleźć odpowiednich materiałów, kolorów, wzorów.....

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Tak. Od czwartku mamy kolejnego wychowanka! A raczej wychowanicę!

 

Kiciusia miała wtedy sześć dni! Jeszcze ślepa. Jej matka zginęła pod kołami samochodu...

 

Kocięta były dwa. Niestety, zanim je znaleziono - żyło tylko jedno....

 

Pocieszające jest to, że jednak są dobrzy ludzie na świecie! Dziękuję!

Ta kocia rodzinka żyła na dziko przy zakładzie pracy. To Ci Dobrzy Ludzie znaleźli kociątko, kiedy stwierdzili, że kocica nie żyje. Mimo swoich obowiązkow, ciężkiej pracy - jednak mieli w sobie litość! I najbardziej podziwiam ich za to, że umieli znaleźć kocie gniazdo! Każdy, kto miał kotkę z maleństwami doskonale wie, jak kocica potrafi schować swoje młode.

 

Oczywiście na samym początku były kłopoty z jedzeniem z butelki. Ale teraz już wsuwa mały łakomczuch aż miło patrzeć!

poniedziałek, 27 lipca 2009

Szycie tego "arcydzieła" zajęło mi kawał życia! Chyba ponad miesiąc. A materiał czekał na pomysł... dwa lata. Niesamowite, jak ten czas leci?!

Nie będę się dużo rozpisywać.  Uszyta z lnu. Okropnie szyje się części patchworkowe z lnu! Chyba się więcej nie rzucę na takie kombinacje. Idealnie nie wyszła, niestety. Troszkę krzywizn nie udało się uniknąć. Ale, dzięki temu jest NIEPOWTARZALNA! Hi, hi!

 

Biały śliczny Kiciuś ma już nowy domek!  Na szczęście wzięła go rodzina, która mieszka blisko nas i będę mogła go czasem odwiedzać!

Kotek ma już ponad miesiąc, ale dalej nie chce się sam odżywiać. Bardzo spodobała mu się nowa buteleczka, bardzo specjalistyczna do karmienia malusich zwierzaczków. W normalnych warunkach, wychowywany przez matkę i wśród rodzeństwa już by pewnie próbował samodzielności. Teraz nie ma konkurencji, matczynej miłości ani łobuzującego rodzeństwa... Nie ma żadnej motywacji do nauki nowych czynności. Ale i tak jest dzielny. Nawet próbuje się już bawić piłeczką!  Zresztą do nowego domku został spakowany z kocykiem, buteką oraz piłeczką. Słodkie kocie maleństwo!  

 

 

 

 

 

wtorek, 14 lipca 2009

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I oto cała historia prześlicznego kotka:

KTOŚ znalazł go na trawniku koło osiedlowego śmietnika...

KTOŚ zawiózł go do schroniska dla zwierząt... Nie przyjęto go, bo za mały...

KTOŚ wpadł na pomysł, że weterynarz może go uśmiercić...

Moja córcia i jej koleżanki przyniosły go do domu...

Miał kilka dni...

Teraz ma już prawie trzy tygodnie!!!

To brzmi dumnie....

sobota, 20 czerwca 2009

To teraz troszeczkę się wytłumaczę... Pogoda za oknem jaka jest, każdy widzi... I mnie z tej okazji ogarnęła ... chandra? ... depresja? ... niemoc twórcza? ... Chyba raczej niemoc.. ale intelektualna!

Byliśmy kilka dni na "wczasach" nad jeziorkiem. Odpoczęliśmy. I owszem. Ale tam też pogoda była smutna! Ryby nie brały. Poziomki jeszcze nie dojrzały. Jedynie psy miały uciechę, bo mogły sobie hasać po łąkach. Nawet zdjęć nie można było robić, bo ciągle padało...  Zresztą, zobaczcie sami, jak było... ciemno....

 

Są i dobre strony ogłupienia intelektualnego! Troszkę poszyłam. Przy tym też trzeba było myśleć, ale jakoś inaczej. Przy tym, nikt mnie nie gonił i mogłam sobie dziubać i dziubać. Co też czyniłam.

 

Oto sukienka na lato dla córci.

 

I bluzka. Wykrój z Burdy. Troszkę się namęczyłam, bo materiał cieniutki a maszyna moja NIE CHCE takich cieniasy szyć. Oczywiście też dla córci....

 

Miejmy nadzieję, że to lato jednak do nas przyjdzie!

 

 

Jak zwykle spóźnione...

Jak zwykle wyszło, że jestem niewdzięcznica....

Serdecznie dziękuję Koleżankom Blogowiczkom za wyróżnienie mnie. Podwójnie.

Wyróżnienie  to otrzymałam  od Kasmatki i Patchworld! Dziękuję

 W takim razie, starym zwyczajem, przekazuję dalej wyróżnienia dla:

Kuchenne zapiski

Robótkowy czas relaksu

Robótki z myszką

Moja biblioteczka

Wydziergane myśli

 

A tak poza tym, i tak Was wszystkich lubię!

 

  

 

13:22, rysanka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 01 czerwca 2009

Zrobiłam jednak torebeczkę do kapelusza:

 

Oraz kolejny kapelusz. Tym razem większy rozmiar:

I również torebkę do kompletu. Wstyd się przyznać, ale torebkę kończyłam na kolanie, w  samochodzie.... Jeszcze nigdy nie robiłam robótek w pędzącym aucie! Słyszałam, że niektóre panie tak potrafią. Nie sądziłam, że ja też będę "zmuszona" potrafić! Udało się tylko dzięki temu, że na niektórych odcinkach droga była w miarę równa...

I jeszcze gorąca została podarowana. Dlatego zdjęcia też są zrobione w samochodzie.... Dobrze, że to nie ja prowadziłam....

 

 

 

 

 

piątek, 29 maja 2009

Teraz wiosenny spacer po lesie. Maj w lesie wygląda przecudnie! Mam cały aparat zawalony zdjęciami każdego drzewa, każdej trawki, każdej jagodzianki (raczej: jagodziny...) ! Mogłabym Was zamęczyć ochami i achami nad przyrodą... Dlatego tylko kilka fotek będzie.

Kwitnące poziomki leśne:

Znowu udało nam się "złapać" zajączka!  Prawda, że piękny? Cieszę się z tych zajączków, bo był czas, nawet kilka lat, że wogóle nie widziałam zajączków. Bałam się, że całkowicie wyginęły mimo ochrony. A to takie miłe zwierzątka ! Oczywiście pod warunkiem, że nie wyjadają rolnikowi całego zapasu marchewek.... Bo - ja też lubię marchewki!

 

Droga w lesie:

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Zegar

Robin's Patchwork