robótki ręczne... czy też hobby... czy sposób na życie... czy też ot, tak sobie... kontakt: coto.patchwork@gmail.com

zwierzątka

sobota, 04 sierpnia 2012

Leci!!!!

UCIEKA!!!!

Biegnie!

 

Stanowczo za szybko...

 

Kocięta udało nam się odchować. Znalazły wspaniałe domy i najlepsze Rodziny pod słońcem! 

Uff... To wielkie szczęście. 

W tym roku mieliśmy tylko jedną sierotkę. Ale była już tak chora, że niestety nie przeżyła ani jednego dnia u nas... 

A pozytywną wieścią jest to, że na szczęście co raz więcej jest Dobrych Człowieków, którzy też zaczynają odchowywać takie małe sierotki! Bardzo się z tego cieszę, chociaż to nie moja zasługa - ale jest mi tak miło z tego powodu... 

 Tak wyglądały "podrośnięte" maluszki w zeszłym roku!

 

 

Prawda, że słodkie?!

Bardzo żałuję, że nie mam większego domu i maluchy nie mogły zostać z nami... Chociaż obiecywałam sobie, że w tym roku zostawię sobie maluszka... Ale nie udało się...

 

Tu fotki z tegorocznych krótkich wakacji. Tym razem kaczuszki!  ;-) 

 

 

sobota, 01 stycznia 2011

Kupiłam sobie w prezencie świątecznym wspaniały karmnik! Prawdziwa ptasia restauracja.

Zawitał do mnie dzięcioł! Bardzo mu się spodobało moje Drzewo Pełne Niespodzianek! Musiał spróbować wszystkiego: jabłka, orzechów, kuli smalcowej a nawet samej słoninki!

I przyleciał do mnie najprawdziwszy trznadel! To ten na pierwszym planie, z ziarenkiem w dzióbku. Ma takie bardziej żółte upierzenie.

A któż to taki pokazuje nam kuperek???

Oj, już troszkę widać, troszkę...

I jest sam właściciel ogonka! Patrzcie go, taki nieśmiały, grzeczniutki - a nam tu swój zadek wypinał!


Zdjęcia ze spaceru - obca sarenka:

I mój piesio:


Chciałam Wam wszystkim życzyć na ten Nowy Rok samych sukcesów, nieograniczonych możliwości twórczych i samych radosnych dni!

Szerokich horyzontów!

niedziela, 14 listopada 2010

I kolejny raz utknęłam z robotą. Za dużo robótek porozpoczynałam i nic nie mogę skończyć...

Kilka dni urlopu nie poprawiło sytuacji.

Dlatego dzisiejszy odcinek będzie o prosiaczkach! Tak wyglądają podopieczni mojego syna w czasie zabaw, harców i igraszek.





To jest jedyne zdjęcie, na którym udało mi się przyłapać wszystkie cztery stworzenia!

 

 

wtorek, 16 lutego 2010

... odśnieżyć trochę bloga!

Proszę, oto pomocnik, który się zaoferował troszkę pomóc przy tej ciężkiej robocie.


Czas szybko leci. Pracy w pracy wiele. Poza pracą jakoś to idzie. A blog leży...

Żeby już tak nie biadolić, to pochwalę się zimowymi gośćmi!

Oczywiście niezastąpione wróbelki! Robią dużo wrzawy, zamieszania, hałasu. Ale cóż to za piękny widok takiej chmary maluszków!


Zaraz za nimi przylatują dzwońce. Trochę się czasami kłócą i biją o jedzonko:



Była też sroka. Tylko raz:


Sikoreczki:



Wdzięczny ptaszek, rudzik, odwiedzał ptasią stołówkę z zakłopotaniem, niepewnością, nieśmiałością.



A tutaj troszkę obrażony, że mu ktoś obcy przeszkadza w jedzeniu (tym obcym jest dzwoniec):


Kwiczoł. Wynalazł w ogródku przemarźnięte jabłuszko pigwowca. Troszkę się musiał pokłócić  z sikorką o to przepyszne danie:


W ten właśnie sposób podpowiedział mi, czego brakuje w ptasiej stołówce. Szybko się poprawiłam i od tamtej pory codziennie dokładam świeże jabłko. Zjadają je również sikorki i kosy! Widocznie brakuje im owoców i witamin... A kwiczoły przylatują już regularnie!

Czasem przylecą też jery:




O! I grubodzioby!!! Z wizyty tych ptaszków ucieszyłam się najbardziej! Przyznam się szczerze, że do tej pory nie znałam tych ptaszków. Nie wiedziałam nawet, że są takie piękne ptaki u nas. Z wyglądu przypomina mi trochę ... papugę!





 

niedziela, 13 września 2009

 Wygląda tak:

 

A jest troszeczkę umorusany... bo uczył się samodzielnego jedzenia karmy dla kociąt w sosiku! :-)

Jest to już trzeci koteczek na wychowaniu w tym roku.... Śliczniutki! Mam wielką ochotę zostawić go sobie... Strasznie się już zakochałam w tym kocim maleństwie. Ale... jak tak dalej pójdzie, to w domu zabraknie miejsca dla nas.... A szkoda!

 

czwartek, 13 sierpnia 2009

Kiciuś otworzył oczka!!!

Już kilka dni temu, ale nie chciał pokazać ich do zdjęcia... Trzeba było troszkę "polować" na te oczęta. I jakie śmieszne minki robi!

 

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Tak. Od czwartku mamy kolejnego wychowanka! A raczej wychowanicę!

 

Kiciusia miała wtedy sześć dni! Jeszcze ślepa. Jej matka zginęła pod kołami samochodu...

 

Kocięta były dwa. Niestety, zanim je znaleziono - żyło tylko jedno....

 

Pocieszające jest to, że jednak są dobrzy ludzie na świecie! Dziękuję!

Ta kocia rodzinka żyła na dziko przy zakładzie pracy. To Ci Dobrzy Ludzie znaleźli kociątko, kiedy stwierdzili, że kocica nie żyje. Mimo swoich obowiązkow, ciężkiej pracy - jednak mieli w sobie litość! I najbardziej podziwiam ich za to, że umieli znaleźć kocie gniazdo! Każdy, kto miał kotkę z maleństwami doskonale wie, jak kocica potrafi schować swoje młode.

 

Oczywiście na samym początku były kłopoty z jedzeniem z butelki. Ale teraz już wsuwa mały łakomczuch aż miło patrzeć!

poniedziałek, 27 lipca 2009

Biały śliczny Kiciuś ma już nowy domek!  Na szczęście wzięła go rodzina, która mieszka blisko nas i będę mogła go czasem odwiedzać!

Kotek ma już ponad miesiąc, ale dalej nie chce się sam odżywiać. Bardzo spodobała mu się nowa buteleczka, bardzo specjalistyczna do karmienia malusich zwierzaczków. W normalnych warunkach, wychowywany przez matkę i wśród rodzeństwa już by pewnie próbował samodzielności. Teraz nie ma konkurencji, matczynej miłości ani łobuzującego rodzeństwa... Nie ma żadnej motywacji do nauki nowych czynności. Ale i tak jest dzielny. Nawet próbuje się już bawić piłeczką!  Zresztą do nowego domku został spakowany z kocykiem, buteką oraz piłeczką. Słodkie kocie maleństwo!  

 

 

 

 

 

wtorek, 14 lipca 2009

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I oto cała historia prześlicznego kotka:

KTOŚ znalazł go na trawniku koło osiedlowego śmietnika...

KTOŚ zawiózł go do schroniska dla zwierząt... Nie przyjęto go, bo za mały...

KTOŚ wpadł na pomysł, że weterynarz może go uśmiercić...

Moja córcia i jej koleżanki przyniosły go do domu...

Miał kilka dni...

Teraz ma już prawie trzy tygodnie!!!

To brzmi dumnie....

wtorek, 31 marca 2009

I to te prawdziwe!

Wczoraj wieczorem urodziły się trzy małe świnki. Są przesłodkie. Wczoraj jeszcze nie męczyłam ich aparatem. Były wymęczone i zszokowane nagłą zmianą otoczenia. Wyglądają na zdrowe i odważne. Dzisiaj już biegaja po klatce i nawet zaczęły podgryzać marchewkę!  Tatusia musieliśmy odseparować, za bardzo był zazdrosny o potomstwo ( jak to ojcowie....).  I nie to, że zrobił się agresywny, ale widać było, że samiczka chowa przed nim maluchy. To po co ma się biedaczka jeszcze mężem stresować... 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 01 marca 2009

Tak. Wiem.

Wszyscy już wypatrujemy Wiosny! Ja tak samo, jak inni, jestem już zmęczona chlapą, zimnem, ciemnością. Byle do wiosny...

A robótki ciągle leżą w kątach. Brak mi mobilizacji (a może witamin?) żeby w końcu przysiąść i pokończyć co zostało rozpoczęte...  A tak już niewiele niektórym brakuje.

Za to rozkoszuję się obecnością zwierzątek w domu. Oto małe psie M-2.  Prawda, że słodkie? 

 

Ciasne, ale własne! 

 

Zegar

Robin's Patchwork