robótki ręczne... czy też hobby... czy sposób na życie... czy też ot, tak sobie... kontakt: coto.patchwork@gmail.com

moje robótki

środa, 20 kwietnia 2011

Bardzo mało ostatnio robię. A jeśli już nawet - to bardzo wolno...

Jakoś ciągle jeszcze nie mogę się obudzić ze snu zimowego!

Na razie zrobiłam tylko trzy serwetki świąteczne.


Ponad miesiąc szyłam córce spódniczkę. Więcej właściwie prułam niż szyłam. Oczywiście!

Materiał taki "gnieciuch" to i nawet do zdjęcia nie dało się go ładnie wyprasować...


I kwiatek z ogrodu. 






Zdrowych i spokojnych świąt!

A tym, którzy nie obchodzą: miło spędzonego czasu!


Do zobaczenia wkrótce!

czwartek, 13 stycznia 2011

Odważyłam się w końcu. Nie umiem robić czapek. I bardzo mi to doskwiera.  Bo nigdy nie udaje mi się ładnie zaokrąglić, wyprofilować, uformować czapki...  A na cóż ładne włóczki i ciekawe wzorki jak czapka później za mała albo za duża. Za głęboka lub za płytka. Albo za plaskata....

To jest pierwsza skończona:


A na drutach mam jeszcze dwie. Mam nadzieję, że jakoś nabiorę wprawy  i nareszcie będę mogła sobie robić fajowskie czapy! Uwielbiam nosić czapki....

piątek, 31 grudnia 2010

Z okazji świąt narobiłam skarpetek. To takie miłe zajęcie w fotelu, przy świątecznym cieście i przed telewizorem z filmami familijnymi! I oczywiście z kotem na kolanach!

To dla córki:

(Reprezentowane na nogach syna, który czuł się strasznie upokorzony przymierzaniem "dziewczyńskich" skarpetek i z nerwów nogi mu chodziły jak w tańcu...)


I dla mnie, zrobione częściowo z resztek włóczki (tutaj już na moich grubaskach...):

wtorek, 02 listopada 2010

Z moherku. W kolorze cappuccino...

Zrobiony z motka dziesięciodekowego, na drutach nr 5. Ścieg wybrałam taki, żeby z obu stron jakoś "wyglądał".  Dlatego jest mało ażurków i innych dodatków...

Ma rozmiar  30 na 200 centymetrów.

Tak wygląda lewa strona:

A tu kotek pomaga mi zaprezentować pracę:

piątek, 29 października 2010

Jest gotowe!

Pozszywane, popikowane. Wygłaskane i wychuchane. Najlepiej jak umiałam.

Oto ono:


Tak wygląda pod spodem:


Lamówka również własnej produkcji:

 

niedziela, 24 października 2010

Niespodziewanie mają nas dzisiaj odwiedzić bardzo bobrzy przyjaciele. Z córeczką. Wpadłam w popłoch, że przecież nic dla dziecka nie mam. Nie zdążę uszyć poduszki, a do zabawek jakoś ostatnio nie mam talentu...

Wygrzebałam stary wykrój sukienki, szmatki na szczęście w sporym zapasie leżą poupychane po szafach. I tak oto w kilka godzin powstała prosta sukienka! Rozmiar 104...

I najmilsza rzecz - Olga naprawdę kocha biedronki. Mam nadzieję, że na sukience również je pokocha...

 

 

 

 

sobota, 23 października 2010

Troszkę przybyło.

Wczoraj wieczorem wyglądało już tak:

Może dzisiaj znajdę chwilkę czasu i zacznę już psuć to dzieło moimi pikowaniami...

Ciąg dalszy również nastąpi...

czwartek, 21 października 2010

Od dłuższego czasu nie mogę się niczym pięknym, ani niepięknym pochwalić...

To chyba zacznę teraz przedstawiać moje prace w toku! Trochę ich mam. Hi, hi!

Na początek przedstawiam Państwu  "Jesienne słońce".

Ma to być bieżniczek na stół. Miał być zrobiony na imieniny dla Jadwigi... Niestety troszkę się nie zmieściłam w czasie. A największą trudność sprawiły mi... małe łuczki! Dwa tygodnie spędziłam na pruciu. Co przyszyłam - to okazywało się, że nie tak. Dopiero wczoraj udało mi się poskładać to jakoś do kupy. Teraz jeszcze  muszę dorobić dwa boczki i dopiero będę pikowała... Śmiało mogę zrobić serial z szycia tego patchworku.

Dodam jeszcze, z pewną taką nieśmiałością, że jest to mój pierwszy patchwork szyty metodą PP!  I dopóki szyłam część z papierkami - to jakoś mi to wychodziło. Niestety, te małe i duże łuczki trzeba było już przyszywać bez papierków.

Ciąg dalszy nastąpi!

piątek, 08 października 2010

Zrobiłam serwetę z Maxi - o kolorze bliżej nieokreślonym... Między lawendą a sokiem z jagód! Rozmiar - 60 cm średnicy.

Przeznaczona jest na aukcję charytatywną - potrzeba pieniędzy na salę do integracji sensorycznej. Każdy może coś dać od siebie! Każdy drobiazg się liczy i jest jak najbardziej wyczekiwany. Tutaj jest więcej http://www.autyzmsuwalki.republika.pl/index.html .

 

No tak... zapomniałam napisać, że na zdjęciu bardzo trudno było mi  uchwycić ten kolor....

wtorek, 31 sierpnia 2010

I już po ...

Oprócz wielkiego lenistwa oraz niemocy tfu-rczej, udało mi zakończyć dzieło tegorocznych wakacji!!!!

A mianowicie: wykończyć obrus koronką szydełkową!!!

Obrus jest mojej mamy - dostała go kiedyś w prezencie, ma kuuuuupę lat i nie pamiętam już, kto jest autorem tych pięknych haftów.  Na pewno nie ja...  I moja mama zażyczyła sobie do niego szeroką koronkę. Bo miała taką wizję. Niestety moja wizja musiała poczekać aż ... dwa lata (!) zanim została zrealizowana. Strasznie mi wstyd, że ten obrus tyle leżał u mnie i czekał na zmiłowanie.

Ale cierpliwość wszystkich właśnie została  wynagrodzona! Ha, ha!!!

Wzorek podpatrywałam z gazetki. Niestety był on przeznaczony na .. okrągłą serwetę, także musiałam go w trakcie przerabiać na proste rzędy. Zużyłam na tą pracę aż trzy motki Maxi!!! Niesamowite, jak takie koronki pożerają nici!

 

 

I biedronce się spodobał....

 

 

 

Oczywiście kotek musiał przy wszystkim asystować. To również jego dzieło!

sobota, 17 lipca 2010

Na takie upały akuratne!!!

Uszyłam dla małych chrześniaczek - tych samych, dla których szyłam poprzednie sukieneczki.

Zwariowane i szalone, zakręcone i kolorowe - taka jest cała kolekcja tkanin, z których uszyłam spodenki! Myślę, że dziewczynkom się spodobają. I ich mamie też - nie będzie na nich widać plam....  ;-)


Doszyłam guziczki do kieszonek, żeby młodym było łatwiej w samodzielnym ubieraniu.  Są one tylko z przodu.

I tu prawie w całości kieszeń.

środa, 30 czerwca 2010

Z pięknych różowatych materiałów uszyłam sukieneczki dla "szwagranek" (tą nazwę podpowiedziała mi Elkalena! ). Posiłkowałam się znaną gazetą z wykrojami. Ale dużo rzeczy ważnych i drobiazgów pozmieniałam...

Tkaninki kupione jak zwykle u Robinka! Kolekcja tkanin nazywa się Eden...

Starsza dziewczynka ma około 116 cm wzrostu a młodsza - 90 cm.

 

 

 

niedziela, 09 maja 2010

Dwie podusie. Uszyte identycznie dla dwóch siostrzyczek. Ta starsza jest ciutkę zazdrosna o młodszą, stąd takie same prezenty...

Zdjęcie "na płasko". Jeszcze bez poduchy w środku:

Pikowanki. Przyznam się szczerze, że faktycznie jest tak, jak mówiły doświadczone patchworkotwórczynie - im więcej się pikuje, tym łatwiej i lepiej to wychodzi!

Tutaj dwie obok siebie. Doszyte mają u góry takie małe zawieszki z tasiemki pasmanteryjnej. Po wczesnym dzieciństwie moich dzieci zawsze mi się wydaje, że wszystkie tak lubią, jak można "coś" ciągać za sobą...

I tutaj już z poduchą w środku!


A! Podusie mają wyhaftowane imiona dziewczynek, żeby jednak mogły swoich rzeczy pilnować! Bardzo się im spodobały te podusie. Mam nadzieję, że dalej są zadowolone z takiego prezentu!

Większość tkaninek użytych do produkcji pochodzi od Robinka!

wtorek, 27 kwietnia 2010

Uszyte również na prezent i już dawno podarowane....

(To cały czas nadrabiam zaległości blogowe...)

Do tego woreczek z lawendą - dla spokojnych i miłych snów, oraz zakładka do książki!

 

 

 

 

środa, 21 kwietnia 2010

Ponieważ na dobre uczucia zawsze jest pora, pokażę zaległy prezent walentynkowy!

Hi, hi! Tak się złożyło, że fotki się "zapodziały" i dopiero je odgrzebałam.

Jest to prezent dla Maryny z okazji Walentynek'2010.

Zakładka do książki, własnoręcznie haftowana. Maryna lubi czytać książki - mam nadzieję, że się przydała.


Oraz podusia, z polarowymi aplikacjami serduszek, żeby przy tym czytaniu Maryna mogła sobie pod plecki włożyć!


I oczywiście słodycz!

 
1 , 2 , 3 , 4
Zegar

Robin's Patchwork